Problem kary śmierci

13-04-2009 autor: agaiviola

Kara śmierci była stosowana na całym świecie jeszcze za czasów, gdy całe prawo opierało się na zwyczajach i kulturze. Orzekana w przypadku zabójstwa lub morderstwa często była wykonywana przez rodzinę osoby zabitej. Kara śmierci znajdowała się w obowiązujących prawach ludzkości na przestrzeni całej znanej historii – dopiero w XX wieku zaczęto ją znosić.

W Polsce kara śmierci orzekana była na podstawie Kodeksu Karnego z 1969 r. i wykonywana przez powieszenie, a w stosunku do żołnierzy — przez rozstrzelanie (przepisy regulujące wykonanie kary śmierci znajdują się w rozdz. XIII kodeksu karnego wykonawczego z 1969 r. — art. 109 — 112 oraz w niepublikowanym zarządzeniu Ministra Sprawiedliwości), w miejscu zamkniętym, niepublicznie. Obowiązek uczestniczenia w wykonywaniu wyroku miał prokurator, dyrektor zakładu karnego i lekarz. Mógł być obecny — na życzenie skazanego — duchowny oraz obrońca (fakultatywnie). Kara śmierci była wykonywana dopiero po nadejściu zawiadomienia, że uprawniony organ nie skorzystał z prawa łaski (Rada Państwa, potem Prezydent RP). Datę wykonania ustalał sąd w składzie jednego sędziego przez wydanie postanowienia. Nie mogła być ona wykonana w stosunku do osób obłożnie i psychicznie chorych. Wykonanie podlegało odroczeniu do czasu wyzdrowienia. Zgodnie z art. 31 kodeksu karnego z 1969 r. kara śmierci nie była wykonywana w stosunku do osób, które w chwili popełnienia zbrodni nie ukończyły jeszcze 18 lat oraz w stosunku do kobiet ciężarnych (w przypadkach takich kara śmierci była zamieniana na karę 25 lat pozbawienia wolności). Skazany pytany był o ostatnie życzenie, które powinno być spełnione o ile nie przesuwało zbytnio czasu wykonania egzekucji, nie naruszało zasad moralności i powagi egzekucji. Techniczne szczegóły wykonania kary śmierci są w naszym kraju utajnione.

Po raz ostatni w Polsce kara śmierci została wykonana w 1988 r. w krakowskim więzieniu na Montelupich, a straconym był 28-letni morderca. Orzekane jeszcze w latach 1989-1993 wyroki śmierci — nie zostały wykonane.

W 1966 roku uchwalono Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, w którym zawarto prawo każdej istoty ludzkiej do “przyrodzonego prawa do życia”. W następstwie tego w wielu krajach zniesiono karę śmierci za najcięższe zbrodnie (nie wyłączając pozbawienia życia innych ludzi). Zgodnie z ust. 1 art. 6 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (Nowy Jork, 1966 r.) każda istota ludzka ma przyrodzone prawo do życia. Prawo to powinno być chronione przez ustawę państwową. Zgodnie z ust. 2 tego art., w krajach, gdzie dalej może być orzekana kara śmierci — wyrok skazujący na śmierć może być wydany jedynie za najcięższe zbrodnie, na podstawie ustawy, która obowiązywała w chwili popełnienia tej zbrodni. Na początku XX wieku tylko trzy kraje zniosły karę śmierci za wszystkie przestępstwa. Obecnie, sto lat później, ponad połowa państw świata na trwałe usunęła tę karę ze swojego prawa i praktyki. W ciągu ostatniej dekady średnio trzy kraje rocznie znoszą karę śmierci w ogóle lub znoszą ją za przestępstwa pospolite i dążą do zniesienia jej za wszystkie przestępstwa. Od 1990 roku ponad 35 krajów i regionów całkowicie zniosło karę śmierci na swych terytoriach.

Aktualnie problemem jest przeludnienie w celach więziennych. Więzienie nie może odmówić przyjęcia skazanego, nie może też rozepchać murów, rozpycha więc cele: do pięcioosobowych dostawia się szóste łóżko, do 16–18-osobowych nawet i po cztery. W więziennym tłoku nie ma szans na indywidualne podejście do ludzi. A skazani są przecież różni. Nie ma mowy o realizacji programów resocjalizacyjnych to tylko złudzenia. Skoro skraca się nawet spacery, likwiduje świetlice, by wstawić łóżka. W jednej celi umieszcza się różne kategorie sprawców, co może być groźne dla nich samych. Ogranicza przepustki, bo po pierwsze takie są niepisane wytyczne z góry, a poza tym fizycznie nie nadąża się z ich wykonaniem. Więźniowie, zwłaszcza ci młodzi, dostają szału z bezczynności, a pracy dla nich – choćby chcieli – po prostu nie ma.

W związku z tym pozostaje wymiarowi sprawiedliwości… hipokryzja. Niedawno, od dnia przekroczenia pojemności zakładów karnych o 10 proc., rozporządzenie ministra sprawiedliwości uruchomiło ustawowy mechanizm odwlekania terminów odbycia kary przez sprawców drobnych przestępstw i zwalniania przedterminowo już odbywających karę. Mówiąc krótko: głośno grzmi się o potrzebie przykładnego karania, po cichu zaś – z powodów formalnych i faktycznych – rozluźnia cele, by zmieścić tam kolejnych skazanych i aresztowanych, których przybywa lawinowo.

Przeciwnicy dożywocia twierdzą, że to kara nieludzka. Powolne, beznadziejne czekanie na śmierć. Argumenty są podobne do tych, którymi wcześniej zwalczano karę śmierci. Śmierć była niehumanitarna ze względu na swoją nieodwracalność, kara dożywocia narusza godność człowieka. Przeciwnicy odpowiadali, że w dożywociu nie jest najważniejsza resocjalizacja skazanego, ale poczucie bezpieczeństwa ludzi, domagających się izolacji zbrodniarza. Ludzie potrzebują pewności, że państwo ma dość siły, by obronić ich przed zbrodniarzami, a dożywotnie pozbawienie wolności, zwłaszcza biorąc pod uwagę praktykę z okresu przed rokiem 1970, takiej gwarancji nie daje.Dożywocie jednak można nazwać torturą w majestacie prawa, powolną śmiercią, obciążeniem dla budżetu państwa i stało się w efekcie długim, choć często tylko kilkunastoletnim więzieniem.Wiadomo jednak na pewno, że ani społeczeństwo nie czuje się dziś bezpieczne, ani kara dożywocia nie jest de facto karą dożywotnią. Zawsze pozostaje jeszcze furtka, czyli akt łaski, który może przyjść w każdej chwili, ale też może nie zdarzyć się nigdy. Więzień nie ma sposobności uchwycenia się jakiegokolwiek, choćby odległego, terminu i na tym ma polegać ta kara.

Nie ustają jednak postulaty wielu środowisk, by przywrócić karę śmierci. Dyskusje ożywają przy każdej okrutnej zbrodni fakty są rzeczywiście niezbite. Istnieje grupa najbardziej groźnych przestępców, wielokrotnych morderców i gwałcicieli, którzy po odbyciu kary wracają na drogę występku.Ale oto pojawiają się kolejne argumenty które koniecznie trzeba wziąć pod uwagę: pomyłki sądowe (jak chociażby Nicholas Yarris- niewinnie skazany za gwałt i zabójstwo, spędził 22 lata w celi śmierci).

Możliwość poprawy, mimo stanu polskiego więziennictwa, to jeden z koronnych argumentów. Obok niego eksperci wskazują na nadzieję, której nikogo nie można pozbawić. Zdaniem prof. Stanisława Waltosia, nawet najbardziej zagorzały przestępca musi mieć nadzieję, że kiedyś, po odbyciu kary, wyjdzie z więzienia. Choćby po to tylko, by umrzeć jako wolny człowiek. Już Sokrates mówił, że największym dobrem, jakie może spotkać złoczyńcę, jest sprawiedliwa kara.

„Stopień ucywilizowania społeczeństwa poznaje się

po tym, jak wyglądają jego więzienia”

F. Dostojewski

Similar Posts:

Zaszufladkowany do: Polityka
Tagi: , ,

Komentarze są wyłączone

Trackbacki